15 maj 2014

Rozdział XI


No hej hej! Obiecany rozdział! Pojawia się już dziś, bo nie będę miała czasu jutro go wstawić! A, że jest napisany to pomyślałam... Zrobię Wam przyjemność i wstawię dzisiaj wieczorkiemm :D No tak więc średni jest jeżeli chodzi o długość, ale całkiem fajny (moim zdaniem) jeżeli chodzi o treść! Czekam na Wasze opinie, które, mam nadzieję, będziecie przesyłać w komentarzach. Czytasz = Komentujesz = Motywujesz mnie do pisania... Ta sama sytuacja. Conajmniej 2 komentarze pod tym lub ostatnim rozdziałem kolejny wcześniej, jeżeli nie rozdział dopiero w sobotę! :* Dedykacja dla wszystkich czytelników!!!

***Lena***

Obudziły mnie czułe pocałunki Niall-a. Otworzyłam oczy i poraził mnie blask słońca wpadający przez okna. Była 11.00 Cały pokój wydawał się o wiele jaśniejszy i pogodniejszy. Co ja mówię cały pokój... Dla mnie cały świat stał się właśnie taki, bo mam przy sobie ukochaną osobę!
-Dzień dobry kochanie... Jak Ci się spało?
-Wspaniale, bo obok Ciebie.
-Jesteś głodna?
-Niesamowicie!!!
-Ja też! Poproszę cztery tosty z serem!
- O Ty Maaałpo!!!
-Ja małpa??? A nie Twoje kochaaanie???
-Idę się przebrać. Zaraz zrobię to śniadanie.
- Dziękuję Słońce...
Wzięłam ubrania z szafki ( Ubrania ), poszłam do łazienki, umyłam się, przebrałam i zrobiłam makijaż. Po 25 minutach wyszłam z łazienki. W kuchni siedział Niall. Zabrałam się do robienia śniadania. Po około 10 minutach zajadaliśmy tosty. Kiedy Niall kończył pierwszego nagle zapytał:
- Lenko gdzie są Twoi rodzice?
Bardzo zaskoczył mnie tym pytaniem. Najpierw przez dłuższy czas zbierałam myśli, bo nie wiedziałam gdzie się obecnie znajdują, lecz w końcu odpowiedziałam:
-Wiesz Niall, bo to jest trochę skomplikowane. Nie każdy ma kochających, opiekuńczych rodziców... Niektórzy są za bardzo zajęci swoją pracą, karierą zawodową, a nawet samym sobą... Od dziecka moje kontakty z obojgiem rodziców nie były zbyt dobre, a szczerze mówiąc takich kontaktów praktycznie nie było... Ja wciąż z niańkami, a oni poza domem... Owszem dostawałam wiele wspaniałych i drogich prezentów... Wyjazd do Londynu i ten dom to wszystko dzięki nim, ale nigdy nie zaznałam odrobiny miłości i zainteresowania z ich strony. Ostatni raz rozmawiałam z nimi około dwóch miesięcy temu...
- Ojej Lenko... Przepraszam nie powinienem o to pytać... Przykro mi...
- Niall... Przecież jesteśmy razem... Powinniśmy wiedzieć o sobie wszystko.
- To od tej pory jeżeli coś nam leży na sercu, mówimy sobie o tym od razu... Nie będziemy niczego przed sobą ukrywać
- Tak było od zawsze... Przynajmniej z mojej strony... A teraz kończmy zjadać.
Kiedy skonsumowaliśmy wszystko co do ostatniego okruszka i zmyliśmy naczynia. Poszliśmy do pokoju. Postanowiliśmy, że obejrzymy sobie ten album, który Niall widział wczoraj. Położyliśmy się na łóżku i oglądaliśmy. Na każdym zdjęciu byłam ja w innym wieku... Opisywałam je jak tylko mogłam, ale nie wszystkich pamiętałamm... Chyba dwie godziny siedzieliśmy nad albumem i albo się śmialiśmy, albo wzruszaliśmy... Kiedy naszym oczom ukazała się tylna część okładki, Niall nagle spoważniał i popatrzył na mnie smutnym wzrokiem
-Czy coś się stało Misiuu?? - spytałam
- Leenko... Wiesz, że teraz miałem wakacje i w ogóle, ale muszę wracać. Zaraz zaczną się trasy, wywiady, koncerty i tego typu rzeczy.
- Niall ja za trzy dni zaczynam naukę w liceum. Nie wiem... Związek na odległość? Ja w Warszawie, Ty w Londynie??
- A co powiedziałabyś na liceum w Londynie??
- Ale Niall sam powiedziałeś, że będziesz miał trasy tak więc??
- Nie będę w trasie cały rok? A jak wrócę to od razu do Ciebie... Nie będę musiał jechać do Polski.
- No nawet jeśli... Jest za późno na składanie papierów do jakiegokolwiek liceum
- Ja to załatwię... Będziesz się uczyła w najlepszym liceum w Londynie...
- Przykro mi skarbie... Nie mogę... Przecież Harry... Przecież miałam mu się nie pokazywać na oczy...
- Kiedy mamy już wszystko ustalone to chcesz, żeby Harry nas rozdzielił??
- Niall on nie chce mnie znać!
- Lenaa to było zanim dowiedział się jak było naprawdę, poza tym on był pod wpływem alkoholu...
- Ty też byłeś... A to go nie tłumaczy.
- Lenko ja nie rozumiem co to jest w ogóle za dyskusja. Albo pakujesz się sama, albo zrobię to ja, ale na pewno pojedziesz ze mną, bo Cię kocham i nie zostawię Cię tu samej...
- Za szybko Ci ulegam... No dobrze... Po jakichś dwóch godzinach wszystkie ubrania i najważniejsze rzeczy znalazły się w mojej torbie. Byłam spakowana, ale nadal nie chciałam jechać... Boję się jak zareaguje Harry, kiedy znów zobaczy mnie w Londynie. Jak zareaguję ja, gdy znów zobaczę te jego zielone oczy, dołeczki w policzkach i te brązowe loki... Eeeej! Leeenaa! Co jest??! Przecież masz Niall'a... Kochasz go, a on Ciebie... Harry Ci nie ufał... Więc daj już spokój z myśleniem nad tym co sobie pomyśli Loczek, bo przecież masz swojego Anioła Stróża.
-Wiesz co Lenko, przez te włosy wyglądasz tak pięknie, że zrobię Ci zdjęcie i pochwalę się całemu światu, że mam taką piękną dziewczynę... - do moich myśli wkradł się głos Blondyna
- Niall, nie za wcześnie?
- Nie Kotuś... Kocham Cię i chcę ukazać moją miłość!
Zgodziłam się... Zaczęłam robić śmieszne miny, różne pozy i w ogóle... Po 20 minutach sesji Niall wybrał
najładniejszą fotografię i wrzucił ją na Twittera z dopiskiem: "Moja najwspanialsza, najukochańsza, najbardziej zwariowana dziewczyna! Kocham Cię @MilenkaLis...
- Skoro już wstawiłeś zdjęcie i jesteś usatysfakcjonowany, możemy teraz pójść na spacer!
- Ok. Bardzo dobry pomysł. Mam ochotę zobaczyć chociaż trochę Warszawy przed wyjazdem.
Chodziliśmy, zwiedzaliśmy, robiliśmy zdjęcia i mimo tego, że wiedziałam, iż od dzisiaj w moim życiu ponownie zagoszczą reporterzy, paparazzie, fanki i psychofanki One Direction to cieszyłam się, bo miałam kogoś koacham i wiem, że ta osoba darzy mnie takim samym uczuciem, a do szczęścia więcej mo nie potrzeba... Kiedy powoli wracaliśmy do domu, zajrzeliśmy jeszcze do małej knajpki i zamówiliśmy dla siebie obiad składający się z samych frytek! Zjedzenie ich nie zajęło nam zbyt dużo czasu więc w domu byliśmy o 18.00. Nie wiedzieliśmy co możemy robić. Postanowiliśmy, że po prostu dziś wcześniej się położymy. Zanim jednak zaczęłam ścielić łóżko, zajrzałam na facebooka i otworzyłam pierwszą lepszą "stronkę One Direction" . Najnowszy post brzmiał: Wiadomość z ostatniej chwili. Niall na swoim Twitterze napisał, że Milena Lis jest jego dziewczyną i dodał jej zdjęcie. Kto uważa, że MiLena bardziej pasuje do Niall'a ten lajkuje". Na każdej stronce było prawie to samo, ale jednak każda się czymś różniła. Na przykład na
jeszcze innej było coś takiego moje zdjęcie i prawie identyczny post tylko różnił się zakończeniem: "Jak myślicie MiLena wygląda lepiej w czarnych czy różowych włosach?" Na szczęście więcej "głosów" było na mój obecny kolor włosów. Pokazałam Niall'owi, że w Internecie, aż "huczy" o nas, przez jego tweeta, ale on się nie przejmował, a nawet cieszył się, że jesteśmy parą jak najoficjalniej! Zamknęłam laptopa i poszłam się przebrać oraz zmyć makijaż. Kiedy wróciłam do pokoju Niall leżał w łóżku, a w kącie pokoju stały dwie walizki. Zauważyłam, że Blondyn uważnie ogląda każdy zakamarek mojego pokoju.
-Powiem Ci jedno! Twój pokój wygląda jak po przybyciu huraganu o nazwie One Direction!
- Tak ma być!
-Aha no to ok! Ale serio... Podoba mi się tu!
- To się cieeszę, a teraz chodźmy spać, bo głowa mnie rozbolała...
Położyłam się obok Niall'a i wyłączyłam lampkę... Po kilku minutach on już spał, a ja dalej myślałam o jutrzejszym dniu. W końcu powiedziałam sobie, że co ma być to będzie... Okaże się jutro! Ii zasnęłam.
************************8

Tak więc powtarzam jeszcze raz... 2 komentarze pod tym lub ostatnim rozdziałem = nowy wcześnie... Brak komentarzy = nowy w sobotę!
Pozdrawiam i całuję! :* <3

Milenka! :***

9 maj 2014

Rozdział X część 2.

Hej hej hej!!! Czy Wy widzicie, że to trzeci rozdział w tym tygodniu??? Bardzo się staram, żeby nadrobić zaległości... Jak podoba się Wam nowy "wizerunek" bloga?? Piszcie w komentarzach... Widzę, że coś się tutaj ruszyło... Wejść coraz więcej i głosów w ankiecie także, tylko tych komentarzy brakuuje... Myślę, że pojawią się teraz. Nie bardzo chcę to robić  no, ale skoro mam Was zmotywować do komentowania. Jeżeli pojawią się dwa komentarze pod tym rozdziałem lub dwoma ostatnimi piszę rozdział XI wcześniej jeżeli nie dopiero w piątek za tydzień! A ten rozdział dedykuję moim wszystkim czytelniczkomm!!! Miłego czytania ;)

Po dwóch godzinach siedziałam wtulona w Niall'a i płakałam jak "bóbr"... Na dworze się ściemniło. Film się skończył. My nadal siedzieliśmy objęci i nie odzywaliśmy się. Moje oczy zaczęły się powoli zamykać. Wtuliłam się bardziej w Niall'a i zasnęłam.  Kiedy się przebudziłam, byłam już we własnym łóżku. Pokój oświetlała mała lampka, a przy mnie siedział Niall i trzymał w ręku jakąś książkę. Widziałam, że uśmiecha się, a przecież nie mógł rozumieć tego co czyta, bo jest napisana po polsku.
-Niall czemu nie śpisz? - spytałam
-Nie mogłem zasnąć... Przepraszam, trochę mi się nudziło więc wziąłem ten album...
- Nie przepraszaj... Nie ukrywam nic przed Tobą, ale teraz idź już spać. Wypocznij...
- Ok. Wstał i już siadał w fotelu kiedy ja głośno zaprotestowałam...
- Wystarczy dla nas miejsca... - poklepałam miejsce obok siebie.
Wrócił i położył się obok mnie. Wpatrywał się w moje oczy i głaskał mój policzek...
- Lenko ja Cię ko...
-Ćsiii - położyłam mu palec na ustach... - Śpijmy...
Objął mnie ramieniem i wtuleni zasnęliśmy.
"Daniel, ja. Impreza... Mój pokój... Łóżko... NIEE!!!
Przestraszyłam się tak, że aż siadłam na łóżku i zaczęłam krzyczeć...
- Leenko, Lenko spokojniee... To ja Niall... Wszystko w porządku. Co koszmar?
-Mhmm- mruknęłam cicho
- Chodź tu bliżej - szepnął.
Niemal "weszłam" w ciało Niall'a , a on pocałował mnie w czoło. Dzięki czemu mogłam ponownie, spokojnie zasnąć i spać, aż do rana.  Kiedy się obudziłam byłam sama... Nie chciało mi się wstawać... Leżałam i myślałam nad tym co chciał powiedzieć Niall wczorajszej nocy... Byłam pewna że to zdanie miało brzmieć "Kocham Cię"... Nie nie jestem gotowa... Za dużo się dzieje wokół mnie ostatnio. Tym bardziej, że za tydzień zaczyna się rok szkolny... Niall wyjedzie do Londynu i będzie miał trasy, ja tutaj będę zajęta uczeniem się... To nie ma sensu.
-Witaj Słońce! Już lepiej - usłyszałam głos Niall'a. Kiedy odwróciłam się w stronę drzwi, ujrzałam Blondyna w dresach i z uśmiechem na twarzy.
- Witaj! Tak o wiele lepiej czuje się gdy jesteś bliskoo...
- Ooo słooodkooo się zrobiło! Czy jesteś w stanie zrobić śniadanie, czy będę musiał poradzić sobie sam?
- A czy Ty jesteś w stanie poczekać 10 minut, żebym zdążyła się ogarnąć???
- Oczywiście...
- No to idź do kuchni, a ja zaraz przychodzę i robię jakieś śniadanko!
Szybko wybrałam jakieś ubrania i poszłam z nimi do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się Ubiór! (bez walizki), pomalowałam i z jeszcze mokrymi włosami zeszłam do kuchni.
- To co masz ochotę na naleśniki...
- Szczerze mówiąc to mam ochotę na coś innego, ale naleśniki też mogą być.
- No to mów, ale nie wiem czy sprostam Twoim wymaganiom.
- Nie... Sądzę, że naleśniki będę całkiem dobrym śniadaniem...
- Ok..?
Kiedy ja robiłam posiłek, Niall cały czas się na mnie przyglądał i dziwnie się uśmiechał... Nie wnikałam w szczegóły tylko pichciłam dalej. Po 20 minutach Pierwsze 2 naleśniki były gotowe... Później usmażyłam jeszcze 10 i mogłam usiąść i wreszcie zjeść. Kiedy jedliśmy, trwała cisza. Przerwałam ją mówiąc Niall'owi, że chcę przefarbować włosy.
- Ooo to baardzo dobry pomysł! To Ty pójdziesz do fryzjerki, kosmetyczki czy kogoś tam innego, ale do domu masz wrócić przed 19.
- A Ty co będziesz robił??
- Posiedzę sobie u Ciebie w pokoju, pooglądam resztę zdjęć... Wiesz, że byłaś baardzo urocza jak byłaś mała..
- Osz Ty! Myślałam, że teraz też tak jest!
- I nie myliłaś się... No dobra zmykaj i wracaj przed 19 odmieniona!
Dokończyłam ostatniego naleśnika, założyłam płaszczyk i botki. Wyszłam z domu z mini niepokojem. Zostawiam Niall'a samego u siebie w domu, w którym jest dopiero drugi dzień. Już miałam ochotę zawrócić, kiedy w mojej głowie pojawiła się myśl: "Dziewczyno on ma 19 lat! Poradzi sobie... I poszłam do najbliższego salonu fryzjerskiego.

***Werka***
- Halo?! - odebrałam natrętnie dzwoniący telefon
- Hej Werciu! Tu mówi Niall. Wpadłem na pewien pomysł, ale musisz mi w nim pomóc.
- Ale o co chodzi?
- Przyjedź do domu Lenki to wszystko Ci wyjaśnię. - rozłączył się.
On mnie ostatnio bardzo zaskakuje. Jest taki porywczy... Najpierw ten "napad" na Harry'ego, później ten wyjazd, teraz to. Co mogłam zrobić? Wsiadłam w samochód i pojechałam. Po 15 minutach byłam na miejscu. Weszłam do domu i zastałam Niall'a samego. Blondyn wyjaśnił mi o co chodzi i bez zbędnego tracenia czasu zabraliśmy się do roboty. Pojechaliśmy do sklepu, kupiliśmy wszystko co było nam potrzebne i udaliśmy się w dłuuugą podróż. Musieliśmy znaleźć idealne miejsce na niespodziankę. Pomysł Niall'a to zrobienie pikniku na pięknej łące... Po godzinie poszukiwań znaleźliśmy idealne i cuuudowne miejsce. Była godzina 15.00. Rozłożyliśmy koc, przygotowaliśmy jedzenie. Niby tak proste zajęcia, a trwały półtorej godziny, ponieważ Niall wciąż coś zmieniał i poprawiał. Kiedy wszystko było gotowe Blondyn przypomniał mi, że nie wziął z domu garnituru. Kto musiał po niego jechać? Oczywiście, że ja, ale czego ja nie zrobię, żeby i on i Lenka byli szczęśliwi... Po 20 minutach byłam pod domem. Mieszkanie było zamknięte co
oznaczało, że Lenka jeszcze nie wróciła... Na całe szczęście miałam własne klucze. Weszłam do domu i od razu skierowałam się do jej pokoju. O 17:30 Niall był gotowy, a ja byłam znów zmuszona pojechać z powrotem. Siedzę w pokoju mojej siostry i buszuję w jej szafce. Nareszcie znalazłam, moim zdaniem, jej najładniejszą sukienkę, dobrałam do niej buty i biżuterie. Kiedy właśnie wyjmowałam kolczyki ze szkatułki wpadła Lena. Efekt
- O czeeść! Gdzie Niall!
- Heeej! To niespodzianka! A tak w ogóle to WOOW!
- Coo??
- Przez ten nowy kolor wyglądasz jak jakaś gwiazda czy coś...
 No dobra koniec tego dobrego... Jest osiemnasta, musisz się zbierać!
- Ale gdziee?? O co choodzi??
- Nie ważne, masz 30 - 40 minut. Tu leży Twój strój. O nic nie pytaj...
Lenka ze zdziwieniem w oczach wzięła wszystko co jej przygotowałam i poszłam do łazienki. Po pół godzinie oczekiwań do pokoju weszła moja Lenka, która wyglądała jak ósmy cud świata.  Zawiązałam na oczach Lenki opaskę i ruszyłyśmy jechać. Zawiozłam moją siostrzyczkę do Niall'a i zostawiłam ich samych

WŁĄCZ - KLIK

*** Lenka***
Słyszałam, że Weronika po cichu coś do kogoś mówi. Zaraz po tym usłyszałam warczenie silnika. Po chwili ten ktoś (jak się domyślałam Niall) wziął mnie za ręce i prowadził powoli przez jakąś trawę czy coś. Po kilku minutach chyba byliśmy na miejscu. Zatrzymaliśmy się i Niall zdjął  przepaskę z moich oczu. Kiedy oślepił mnie jeszcze w miarę jasny kolor nieba zamknęłam na chwilę oczy. Potem przyjrzałam się Niall'owi, a następnie rozejrzałam się dookoła. W moich oczach pojawiły się łzy.
- Lenko... Wiem, że dużo przeszłaś... Wiem, że skrzywdziło Cię dwóch facetów. Wiem jednak również to, że potrzebujesz oparcia. Będziesz je miała we mnie o ile zgodzisz się być moją dziewczyną
- Niall... Ja nie wiem co mam powiedzieć... Bardzo Cię kocham, ale nie wiem czy to nie jest za wcześnie na nowy związek... Po za tym w przyszłym tygodniu zaczynam szkołę...
- Możesz wrócić ze mną do Londynu i zacząć się uczyć tamm...
- Booziu Niall... Tak się natrudziłeś, żeby to wszystko zrobić, nietaktem byłoby gdybym się nie zgodziła przynajmniej na zostanie Twoją dziewczyną...
- Czyli co? Jesteśmy razem?
- Taak...
Niall z wielkim uśmiechem na twarzy "rzucił się na mnie". Złapał mnie i podniósł na rękach. Po chwili jednak opuścił mnie i wpił się zachłannie w moje usta. Kiedy zabrakło nam tchu, przerwaliśmy pocałunek i odsunęliśmy się od siebie.
- Tak w ogóle to ślicznie wyglądasz KOCHANIE!
- Ty również nieźle prezentujesz się w swym garniturku.
- Hahaha śmieeszna jesteś... Ojeeej! Zapomniałbym... - powiedział i włożył rękę do kieszeni. Po chwili wydobył z niej pudełeczko. Jak się okazało w opakowaniu był naszyjnik. Na łańcuszku zawieszone było serduszko, a na nim wygrawerowane literki N + L. Serduszko to również się otwierało. W środku było mikroskopijne zdjęcie Niall'a. Wtedy nie wytrzymałam. Z moich oczu popłynął potok łez, łez szczęścia.
- Lenko co się stało? Nie podoba Ci się?
- Niall to najcudowniejszy prezent jakikolwiek mogłam dostać w życiu, ale nie mogę go przyjąć
- A to czemuu?
- Ponieważ ja nic dla Ciebie nie mam...
- Jak to nie... Właśnie teraz dajesz mi siebie... A co się z tym wiąże tysiące pocałunków, miliony wspólnych chwil, szczęście, codzienność, uśmiech dwadzieścia cztery godziny na dobę, wspólne plany i marzenia... To jest dla mnie najpiękniejszy prezent
Nic nie odpowiedziałam tylko rzuciłam się w jego ramiona i tym razem ja złożyłam na jego miękkich i słodkich ustach namiętny pocałunek. Niestety po chwili Blondyn się ode mnie odsunął i oznajmił, że musimy zjeść to co przygotował, bo zaraz wyprzedzą nas jakieś zwierzęta i owady. Przed tym jeszcze zawiesił na mojej szyi łańcuszek.
- Kiedy mnie nie będzie. Otwórz i zajrzyj do środka...
- Misiuuu czy ja Ci mówiłam, że Cię kocham??
- Taaak. Wiele razy, ale wcześniej to było takie przyjacielskie "Kocham Cię"
- No to teraz nie jest przyjacielskie. Kocham Cię Niall i może inni pomyślą, żę jestem jakaś dziwna i narwana, bo zmieniam chłopców jak rękawiczki, ale teraz wiem, że to z Harrym to był jeden wielki błąd. Od początku wiedziałam, że będą z tego kłopoty, na szczęście uświadomiłam sobie, że to Ty jesteś tym jedynym...
To był chyba najbardziej romantyczny wieczór w moim życiu... Wpatrywaliśmy się w gwiazdy i nawzajem karmiliśmy, a co jakiś czas się całowaliśmy. Po pikniku spakowaliśmy wszystkie rzeczy i wróciliśmy do domu spacerkiem. Weszliśmy do domu, a następnie do mojego pokoju. Następnie udałam się do łazienki w celu przebrania się w piżamy. Po mnie poszedł Niall. Blondynek przyszedł jak ja już leżałam w łóżku. Mój chłopak położył się obok mnie. Przez kilka minut leżeliśmy w ciszy, aż nagle Niall przybliżył się do mnie i zaczął składać pocałunki na mojej szyi. Pierwszy raz poczułam coś takiego... Tak jakby fala gorąca  przeszła przez moje ciało. Po chwili usta Nialla znajdowały się na moich ustach. Było bardzo namiętnie i przeradzało się w coraz gorętsze chwile.  Blondyn przeciągnął mnie na swój tors, a jego ręce powędrowały pod moją bluzkę. Kiedy już miał ją zdjąć, ja automatycznie się od niego oderwałam.
- Niall ja BAARDZO CIĘ KOCHAM, ale jeszcze nie jestem gotowa... Nie doszłam do siebie po tym wszystkim, przepraszamm
- Myszkoo nie przepraszaj, ja wszystko rozumiem...
Sturlałam się z niego i wtuliłam się w jego ciało. On złożył pocałunek na moim czole i w jednej chwili zasnęłam.

Cieszę się z tego rozdziału! Podoba mi się jak żaden inny! Wszystko widzę w ankiecie jest, że Lenka ma być z Harrym... To jest dopiero X rozdział, a opowiadanie zaplanowałam dłuuugiee... Więc jeszcze wszystko się zmienić... Zobaczymy... Przypominam jeszcze raz 2 komentarze = rozdział XI wcześniej. Brak 2 komentarzy = rozdział w piątek za tydzień....

Pozdrawiamm i ślę uściski :*
Milenka!!!!

8 maj 2014

Rozdział X część 1

Hej hej! Obiecałam to wstawiam... Troszkę, krótki, ale jest! ;) Miłego czytania!! Dedykacja: My Best Friend oraz Paula! ;) Czytasz - komentujesz = motywujesz!

***Lena***
Siedzę w piżamie, w łóżku, oglądam komedie romantyczne, płacze i jem piąte pudełko lodów truskawkowych. Jednym słowem obraz nędzy i rozpaczy. Wokół mnie tysiące zużytych chusteczek. Taki stan utrzymywał się już przez tydzień i zapewne kolejne dni mijałyby podobnie gdyby nie dzwonek do drzwi, który miał wszystko zmienić. Poszłam otworzyć. W progu stał mój najlepszy przyjaciel Piotr, który, jak mnie zobaczył, to wrzasnął z przerażeniem:
- Jezus Maria! Lenko co Ci się stało? To znaczy wiem co zaszło..., ale nie wiedziałem, że aż taak...
- Heej! Też miło Cię widzieć! Jak to wiesz co zaszło?
Nie odpowiedział tylko pokazał mi gazetę.

~Czyżby idealny związek gwiazdy pop się rozpadł? ~ pod artykułem moje zdjęcia z lotniska...~
- Współczuję...
- Nie ma czegoo....
- Mhmmm! Gdyby nie było to nie wyglądałabyś teraz jak siedem nieszczęść...
- Wiesz co Piotruś... Ty to umiesz pocieszyć i dowartościować człowieka
- Ma się ten daar! A teraz sio do łazienki. - powiedział tonem rozkazującym i popatrzył spojrzeniem nie przyjmującym sprzeciwów. Kiedy ja się myłam Piotrek siedział w moim pokoju. Tak jak już powiedziałam Piotruś to mój przyjaciel , ale
jest dla mnie jak brat. To mój pocieszyciel, stylista, makijażysta... Znamy się od przedszkola... Nigdy się nie kłóciliśmy...
Zawsze byliśmy razem.. Zerówka, podstawówka, gimnazjum... Wybieramy się też do tego samego liceum...
No dobra koniec o nim... Umyłam się, owinęłam ręcznikiem i poszłam do pokoju. Na łózku leżał już wyciągnięty strój.
O dziwo była to moja najlepsza sukienka.
-Czyś Ty oszalał?!? Ja siedzę w domu, a nie idę na jakiś bal do królowej...
- Heh i tu się mylisz, bo ja Cię zaraz zabieram na dyskotekę. Więc nie dyskutuj tylko to zakładaj, maluj się i idziemy!
Cóż nie miałam wyboru... To znaczy w sumie miałam.. Ale impreza z przyjacielem brzmi lepiej niż obżeranie się lodami i użalanie nad sobą. Przebrałam się, zrobiłam makijaż i poszłam z Piotrkiem na dyskotekę. Powiem szczerze, że dobrze zrobiłam. Oglądanie po raz kolejny jakiejś smutaśnej komedii i zajadanie słodyczy nie byłoby dobrym rozwiązaniem...
 Po raz pierwszy w życiu wypiłam alkohol i muszę przyznać, że posmakował mi...  Po piątym drinku zaczęłam tańczyć i szaleć z Piotrkiem. Co było później nie wiem... Widzę to jak przez mgłę... Kolejne drinki i tańce ze wszystkimi. Obudziłam się... W głowie mi szumiało i strasznie chciało mi się pić... Miałam ochotę jeszcze pospać, więc przewróciłam się na drugi bok, ale to co ujrzałam rozbudziło mnie totalnie. Obok mnie leżał mój były chłopak Daniel...
-Witaj kochanie... - powiedział, a mi zrobiło się jakoś dziwnie zimno i niedobrze.
-Czy coś zaszło między nami wczoraj? - spytałam zachrypniętym ze strachu głosem
- Nieeee... Tylko mnie pocałowałaś...
- Przepraszamm.. Nie byłam w pełni świadoma tego co robię.. Wiesz alkohol te sprawy...
- A czy ja mówię, że mi się nie podobało?
Po tych słowach popatrzył na mnie i dziwnie się uśmiechnął... Zaczął się do mnie przysuwać... Ja cofałam się do tyłu i prawie bym spadła gdyby nie silne ramie Daniela... Złapał mnie i przycisnął do łóżka... Popatrzyłam na niego z przerażeniem w oczach, a on wpił się w moje usta... Próbowałam się wyrywać, ale jego ręce zacisnęły się jeszcze bardziej i nie miałam już jak się bronić. Kiedy ja przestałam protestować, jego ręce "powędrowały" pod moją bluzkę... W moich oczach pojawiły się łzy... Za chwilę stanie się coś czego nie chcę... Zdjął moją bluzkę i szukał zapięcia od stanika... Kiedy nie mógł sobie z nim poradzić, oderwał się od moich ust... Nie mam pojęcia dlaczego zaczęłam krzyczeć... Wiedziałam, że oprócz nas nikogo nie ma w domu więc to było zbyteczne... Ale naturalny odruch... To tylko pogorszyło sprawę. Ten psychol zdjął mój stanik i zaczął "dobierać się do moich spodni". Kiedy nagle usłyszałam trzask otwieranych drzwi.
W pokoju pojawił się... Niall i rzucił się na Daniela. Jednym ciosem "powalił go". Zadzwonił na policję, a ja w szoku szybko się ubrałam. Do pokoju wpadła Werka.
- Co tu się dzieje, dlaczego krzyczałaś? Co on tu robi?? - wskazała palcem na Daniela.
Nie byłam w stanie odpowiadać. Zaczęłam płakać... Po chwili do pokoju weszło dwóch policjantów. Zabrali Daniela, a nam kazali stawić się na komisariacie.
-Niall możesz wyjść na 5 minut - spytała Werka
- Jasne... - odpowiedział Niall i wyszedł.
- Co tu się stało?
- Opowiedziałam jej całą historię od przybycia Piotrka, przez imprezę, aż do tego co działo się przed chwilą. Kiedy skończyłam drzwi się otworzyły, a w nich pojawiła się głowa z blond czupryną i niebieskimi oczami.
- A nie mówiłem, żeby przyjechać wcześniej?! Przeczuwałem coś...
- Niall... Bardzo Ci dziękuuję, ale co Ty w ogóle robisz??
- To miała być niespodzianka, a wyszło jak wyszło...
- Wieeesz... gdyby nie Ty to teraz... - nie dokończyłam tylko znów się rozpłakałam
-Ćsiiiii spokoojnie Lenko... - podszedł i przytulił mnie. Chodź słońce... Pojedziemy na komisariat, powiesz co się stało i będziesz mogła wreszcie spokojnie wrócić do domu... Jak powiedział tak zrobiliśmy... Byłam skazana na powtórne zeznania. Tym razem mówiłam z wielkimi trudnościami... To było takie upokarzające. Policjanci nie zatrzymywali nas, po wysłuchaniu mojego monologu mogłam wracać do domu. Wróciłam razem z Werką i Niall'em. Od razu poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku. Po kilku minutach poczułam, że ktoś kładzie się obok mnie. To był Blondynek.
- Lenko ja wiem, że to nie jest zbyt odpowiedni moment... - zaczął i zamilkł
- No co tamm??
- A już nic... Chciałem Ci powiedzieć, że bardzo za Tobą tęskniłem! Nic w Londynie nie jest przyjemne bez Ciebie...
- Oj Niall... Jesteś taaki kochany...
- I taaaki głoodny! - zaśmiał się...
- Szczerze mówiąc to też jestem głodna... A tak w ogóle to gdzie Wercia??
- Pojechała do siebie... To co idziemy zjeść późne śniadanie , czy wczesny obiad??
- Późne śniadanie...
Wstałam i zeszłam z Horankiem na dół. Po obejrzeniu zawartości lodówki. Wyjęłam produkty: 2 pomidory, kilka liści sałaty, śmietana, 4 rzodkiewki i troszkę twarogu, a także 6 kromek chleba. Włożyłam dwie kromki chleba do tostera. Wyjęłam ze spiżarki dwie deski do krojenia, a z szafki dwa noże. Podzieliłam po równo składniki i przystąpiliśmy do działania. Kroiliśmy i rozmawialiśmy. Głównie to Niall opowiadał o tym co działo się w Londynie przez cały tydzień. Po 20 minutach śniadanie było gotowe. Na stole stało dwa talerze z tostami, miska z "pastą warzywną" i dzbanek z sokiem pomarańczowym. Kiedy zjedliśmy wszystko, pozmywaliśmy naczynia i udaliśmy się do salonu. Ustaliliśmy z Niall'em co chcemy obejrzeć... Jednogłośnie (co mnie baardzo zdziwiło) wybraliśmy film romantyczny pod tytułem "Szkoła uczuć".

Czekam na komentarze i głosy w ankietach! Pozdrawiam!!!

Milenka Lis :** <3

7 maj 2014

Wielki Powrót (2) Rozdział IX

Hej, hej! Nie wiem czy zauważyłyście, ale to chyba mój rytuał... Wstawiam posty co... 5 MIESIĘCY... Wiem, wiemm... Wiele razy zastanawiałam się nad zamknięciem bloga... Ale coś cały czas mnie od tego odciągało... To nie przez brak weny... Opowiadanie wciąż się tworzy, ale w zeszycie... Nie mam czasu... Kompletnie! Szkoła, Druga szkoła, Zespół... Ledwo nadążam z odrabianiem lekcji, a co mówić z uczeniem się?? No, ale powracam znowu.. Zmotywowana opinią najlepszej przyjaciółki... Postanowiłam, że będę dodawać posty w sobotę wieczorem... Jednak! Nie obiecuję, że będzie tak co tydzień... W ogóle nic nie obiecuję, bo może być tak, że znowu napiszę kolejny rozdział, a następny pojawi się za 5 miesięcy. W tym tygodniu mogę zrobić wyjątek i MOOOŻE rozdziały będą pojawiać się codziennie. Żeby nie przedłużać... Proszę tylko o jedno... Ja piszę, Ty komentujesz = Motywujesz mnie do pisania kolejnego rozdziału!

MUZYKA DO CZYTANIA : KLIK

*Lena*

Pocałowałam go w policzek i znów usiadłam na krzesełku. Oparłam głowę na kołdrze Niall-a i zasnęłam...

Tydzień minął... Niall wrócił do domu i chłopcy postanowili - w tajemnicy przed Blondynkiem, że zrobią dla niego imprezę powitalną. No więc w ten wyjątkowy dzień Liam zabrał Niall'a na jakiś "spacer samochodowy" , a reszta chłopców i ja z Werką  przygotowywałyśmy wszystko na imprezę. Rozsunęłyśmy stół, przygotowałyśmy, dużo, duuuużo jedzenia, napojów i alkoholu. Napompowałyśmy balony, chłopcy je przywiesili razem z napisem "WITAJ W DOMU NIALL!!!". Przygotowałyśmy także płyty z ulubionymi piosenkami Niall'a. Kiedy wszystko było gotowe, poszłyśmy z Werką się przygotować. Umyłyśmy się, przebrałyśmy, uczesałyśmy i pomalowałyśmy. Lenka!  Werka! Po 30 minutach znów byłyśmy u chłopców.
Po chwili usłyszeliśmy jak samochód Liam'a zajeżdża pod dom. Zgasiliśmy światło i czekaliśmy... Trzaśnięcie zamykanych drzwi, kroki na schodach, skrzypnięcie podłogi w pokoju i głos Niall'a :
- A co tu tak ciemno?? Gdzie ich wywiało??
Iii nareszcie zaświecenie światła...
-NIESPODZIANKA!!! - wrzasnęliśmy i wyskoczyliśmy ze swoich kryjówek. Niall był bardzo zaskoczony, ale właśnie o to nam chodziło... Nie było sensu w dalszym staniu na środku pokoju, przeszliśmy do salonu i zaczęła się zabawa!!!
Głośna muzyka, jedzenie, litry alkoholu... Po jakichś dwóch godzinach wszyscy oprócz mnie i Liam'a byli pijani. Przez pomieszanie zapachów i głośne dudnienie muzyki zrobiło mi się niedobrze, a moją głowę rozsadzał piekielny ból. Wyszłam na taras i od razu zrobiło mi się lepiej. Niestety niedługo pobyłam sama. Ktoś wyszedł za mną, zbliżył się, a po chwili już czułam czyjeś dłonie na swoich biodrach.
- Harry daj mi odetchnąć - powiedziałam
- To nie Haaryy... - usłyszałam bełkotanie
- Niall co Ty robisz? - odwróciłam się w jego stronę
- Lenko muszę Ci coś wyznać... Kocham Cię i zawsze kochałem! Tam w szpitalu słyszałem każde Twoje słowo, każdą piosenkę, a Twój miś wciąż leży na moim łóżku.... Teraz zrobię to na co miałem ochotę od momentu kiedy Cię poznałem.
Po tych słowach Niall zbliżył swoją twarz do mojej i nasze wargi się zetknęły. Poczułam jak po moim ciele przechodzi miły dreszcz, a w brzuchu wiruje milion motyli. Odwzajemniłam pocałunek. Niall objął mnie w pasie, a ja wplotłam ręce w jego puszyste włosy. Pocałunek był coraz bardziej namiętny, ale nagle usłyszałam głośne chrząknięcie. W drzwiach stał Harry... Natychmiast wyplątałam się z objęć Niall'a i podbiegłam do Loczka. On cofnął się... Zabolało i to bardzo!
-Kotek... To nie tak jak myślisz...
- Cicho bądź! Mogłaś powiedzieć, że wolisz Niall'a - w jego oczach widziałam gniew. - Od początku wiedziałem, że czujesz coś do niego... A ja co? Miałem być jakąś przykrywką??
-Harry daj mi się wytłumaczyć... - szepnęłam ze łzami w oczach.
- Nie! Nie będziesz musiała nic tłumaczyć. Wiesz co?!? Nie chcę Cię znać! Znikaj mi z oczu!!! - krzyknął
Bez słowa wybiegłam z willi chłopców. Szybko znalazłam się w moim pokoju. Wyciągnęłam walizkę i wrzuciłam do niej wszystkie moje rzeczy, złapałam gitarę i już miałam wychodzić. W ostatniej chwili pojawiła się myśl: "Napiszę list".

Witajcie! Przepraszam, że nie pożegnałam się osobiście, ale nie chciałam psuć Wam imprezy. Werciu czekam na Ciebie w Polsce, a na razie korzystaj z wakacji, ciesz się życiem i spędzaj jak najwięcej czasu z Zayn'em i resztą. Niall uważaj na siebie... Liam miej wszystkich i wszystko pod swoją opieką... Zayn opiekuj się Werką! Louis rozśmieszaj wszystkich swoją osobą! ;) Harry... tak jak chciałeś znikam Ci z oczu, a także z serca! Mam nadzieję, że kiedyś dowiesz się jak było naprawdę i kto zawinił... Tymczasem żegnaj... Nie pisz! Nie dzwoń! Zapomnij, tak jak robię to ja... 
Pamiętajcie, że Was kocham! 
                                                                                                                               Lenka

Wzięłam walizkę, gitarę, spojrzałam jeszcze raz na dom i wsiadłam do wcześniej zamówionej taksówki.
-Na lotnisko proszę... - powiedziałam, po czym wsiadłam wygodnie i wpatrując się w ciemny widok za oknem zaczęłam płakać... To co się stało... jest nie do opisania... Z jednej strony nie mogę sobie wyobrazić życia bez Harry'ego i jest mi bardzo źle z powodu, że go zraniłam, ale to Niall zaczął, a Styles nie dał mi szansy na wytłumaczenie się... Jednak pocałunek Niall'a nie był mi obojętny... "Jedna chwila może zmienić całe Twoje życie..." - usłyszałam w głowie wypowiedziane przez siebie słowa. Nie wiadomo tylko czy na lepsze, czy gorsze. Nim się spostrzegłam, byłam już na lotnisku. Zapłaciłam kierowcy i wyjęłam bagaż. Zanim taksówkarz odjechał powiedział tylko jedno słowo: "Powodzenia"... i  zniknął... Najbliższy samolot miałam za dwie godziny... Odprawa zajęła mi 20 minut, więc mam jeszcze godzinę i 40 minut. Postawiłam walizkę i usiadłam na niej. Moje oczy zrobiły sobie przerwę w wylewaniu łez, ale serce nie dawało zapomnieć, dlatego też po raz kolejny wybuchnęłam płaczem. W mojej głowie powstał chaos. Wszystkie wspomnienia, chwile spędzone z Harrym zaczęły "przelatywać" mi przed oczami jak kadry z filmu. Pierwszy pocałunek w ślepej uliczce, randka w parku, wspólne oglądanie filmu, wypad na lody... Wszystko przypomniałam sobie w jednej chwili. Moja głowa nie przestawała, obrazów było coraz więcej... Nagle usłyszałam głosy i pstrykanie aparatu. Okazało się, że zostałam złapana przez paparazzie. Nie miałam gdzie uciekać, więc nawet nie ruszyłam się z miejsca. Wyjęłam telefon i zobaczyłam, że do odlotu zostało mi tylko 5 minut. Po chwili siedziałam już w samolocie i kiedy tylko zajęłam miejsce, wykończona całym dniem ze słuchawkami w uszach zasnęłam.

***Weronika***

Obudziłam się o 11.30 w ramionach Zayn'a. Wstałam, powiedziałam  mojemu chłopakowi, że wracam do domu. Po pięciu minutach byłam na miejscu... Zajrzałam do pokoju Lenki, nie było jej tam. Pewnie została u Harry'ego na noc i jeszcze nie wstała... Weszłam do kuchni i zobaczyłam, że na stole leży kartka. Zaczęłam czytać... Z każdym słowem moje oczy rozszerzały się coraz bardziej... Nie mogłam uwierzyć w to co przeczytałam. Natychmiast wyjęłam telefon i wybrałam numer Lenki. Po 3 sygnałach odebrała.
- Haaloo??
- Hej Słońce! Gdzie jesteś?
- W domuu...
- No jakoś Cię nie widzę...
- W Polsce, w domu...
- Aha, a możesz mi powiedzieć do "Jasnej Anielci" czemuż Ty do Polski wróciłaś?
- Nie ważne...
- Mów i to już...
- Bo wczoraj na imprezie, jak wyszłam na taras, to za mną wyszedł Niall i powiedział, że mnie kocha i mnie pocałował. Wtedy akurat przyszedł Harry i jak nas zobaczył się wściekł... No i powieedział, że nie chce mnie znać i że mam mu znikać z oczu... No to zniknęłamm
- Booziu! Kochanie jak się trzymasz?
- Cudownie! Nigdy się lepiej nie czułam!
- Rozumiem... Już wsiadam w samolot i za dwie godziny jestemm...
- Czy Ty czytałaś mój list!? Masz korzystać z ostatnich dwóch tygodni wakacji i dopiero wtedy przyjedziesz!
- Ale co z Tobą???
-Dam sobie radę! Pozdrów wszystkich... No oprócz Harrego! PA!!!
Rozłączyła się..., a ja zaraz po tym zadzwoniłam do Zayn'a...
- Cała piątka do mnie już! - powiedziałam i przerwałam rozmowę
Po 3 minutach do domu wpadło czterech niewyspanych, rozczochranych, skacowanych chłopców i jeden w normalnym stanie.
- Harry, Niall co to ma znaczyć? - zapytałam i podałam im list...
Blondyn po przeczytaniu rzucił się na Harry'ego
- To przez Ciebie, bo nie dałeś jej dojść do słowa! To ja ją pocałowałem, a nie odwrotnie! Taka dziewczyna jak Lena nigdy by Cię nie zdradziła... Za bardzo Cię kochała, ale Ty zachowałeś się jak idiota i dzieciak.. Powiedziałeś, że nie chcesz jej znać i widzieć... Spełniła Twoje życzenia! Wróciła do Polski...
Pozostali chłopcy i ja wpatrywaliśmy się w nich z szeroko otwartymi oczami i ustami... Pierwszy raz widziałam Niall'a tak zdenerwowanego... Po wykładzie Blondyna, Harry wyszedł, a Horan oznajmił, że jedzie do Leny.
- Stój! - krzyknęłam. Jadę do Polski za dwa tygodnie... Wtedy będziesz mógł pojechać i Ty... Lena chce pobyć sama, wszystko przemyśleć, poukładać. Po za tym Ty masz się na razie oszczędzać, a nie podróżować...
- No doobrze, ale jak ona sobie coś zrobi??
- Nie zrobi... Przetrwała Twój wypadek, więc przetrwa i to. Daj jej trochę czasu...
**************

No więc mamy rozdział 9. Czekam na komentarze! Dedykuję ten rozdział My Best Friend i Pauli! Przepraszam za błędy... Całuję i Pozdrawiam Czytelników Serdecznie!!!

                                                                                                                       Milena Lis <3 :***

27 gru 2013

Wielki Powrót + Rozdział VIII cz.2

Heeej Myszki!!! Booooziuuu byłam tu 5 miesięcy temu... Wiem, że przez tak długą nieobecność straciłam wiele czytelniczek no ale cóż mam robić kiedy nie starcza czasu na wszystko... Postanowiłam znów zacząć pisać tzn rozwijać to opowiadanie... Mam nadzieję, że uda mi się dodawać rozdziały częściej, ale niczego nie obieczuję... No,  a teraz zapraszam na długo wyczekiwaną drugą część rozdziału 8.

*** Narracja trzecioosobowa***

 Mijały dni... Cały świat już wiedział o wypadku. Lena codziennie była przy Niallu, rozmawiała z nim, śpewała, ale z każdym dniem stawała się coraz bardziej smutna. Podczas drugiego tygodnia Lena takjakby osłabła. Przychodziła do Nialla, ale nie miała już tych świecących oczu i tego promiennego uśmiechu. Trzeci tydzień przyniósł jeszcze gorsze rezultaty Niall nadal się nie budził, a Lenka zaczęła wątpić, że w ogóle się obudzi. Pod koniec czwartego tygodnia Lenka przestała wierzyć... I można powiedzieć, że dzięki temu Niall się obudzi tak jakby chciał jej pokazać, że nie miała racji wątpiąc w niego...


Włącz!!! ;)

***Lena***

Koniec... Moja wiara w przebudzenie Niall-a zniknęła. Owszem przychodziłam, rozmawiałam, ale to już zaczynało robić się taakiee... dziwne. Właśnie teraz siedzę obok niego, ale On wciąż "śpi". Już wychodziłam, kiedy usłyszałam dziwne dźwięki. To Niall zaczął się jakoś dziwnie poruszać i trząść. Aparatura, do której był podłączony wydobywała z siebie jednostajny dźwięk, a na jej "ekranie" pojawiła się długa, proosta linia. Ze łzami w oczach szukałam lekarza. W niecałe dwie minuty bbyliśmy z powrotem w sali. Zostałam wypchnięta na korytarz. Po chwili do doktora dołączyło kilku innych i dwie pielęgniarki. Z sali wydobywał się głos lekarza "głównego" - Tracimy go!!! 

W myślach zaczęłam żegnać się z Niall-em, aż nagle drzwi otworzyły się i wszyscy lekarze wyszli. Wybuchnęłam płaczem...
-Spokojnie... Proszę pani już wszystko w porządku... Opanowaliśmy sytuację jednak śpiączka trwa nadal.
Opadłam na krzesło z ulgą. Doktor odchodząc powiedział tylko, że ktoś powinien z nim teraz być. Więc poszłam do sali. Wtuliłam się w ciało Niall-a i zaczęłam łkać.

***Niall*** 

Czas się budzić. Wiem, że mam kochających przyjaciół i mamę. Wiem, że mam do kogo wracać. Wystarczająco długo spałem, no bo przecież miesiąc. Poza tym muszę udowodnić Lence, że jestem silny i się obudzę. Doobraa..., no to wstaję!


***Lena***

Poczułam, że ktoś głaszcze mnie po głowie... Wstałam i popatrzyłam na Niall-a. W to zo zobaczyłam nie byłam w stanie uwierzyć. Przetarłam oczy myśląc, że nadal śpie, alee NIE!!!

-Niall jeżeli żyjesz i obudziłeś się to powiedz coś, bo ja chyba zaczynam wariować.
-Witaj Lenko! Bardzo dawno Cię widziałem...
Po tych słowach zaczęłam piszczeć, skakać po całej sali, tańczyć ze szczęścia, a Niall się ze mnie śmiał. Do sali wpadła reszta. Werka pobiegła do lekarza. Po chwili wszyscy byli na miejscu.
-Tak myślałemm. Ta akcja a\sprzed godziny to była taka informacja typu "Zaraz się obudzę" - powiedział lekarz. No dobrze proszę żebyście teraz wszyscy wyszli, a my musimy zrobić kilka badań.\
Wyszliśmy i usiedliśmy przed salą. Liam zadzwonił do menagera , który powiedział, że przyjedzie za jakieś dwie godziny, bo jest "gdzieś tam" Cały czas patrzyłam w dzrzwi sali i nie mogłam uwierzyć, że to co się dzieje teraz jest prawdziwe. Niall wreszcie jest wsród nas... Znów będę mogła widizeć jego niebieskie oczęta i śłiczny uśmiech i będę mogła podziwiać jego wieczny apetyt.... Czyżbym kochała Niall-a??? Nieee no mooże kocham go jak przyjaciela, ale przecież Harry jest moim chłopakiem, wszystko nam się układa więc to tylko złudzeniee...Po jakichś 20 minutach wyszedł lekarz i powiedział:
- Jutro lub pojutrze zdejmiemy gips, a za 5 do 7 dni pan Niall wróci do domu.
-Dziękujeemy panie doktorze. Aaa czy można do niego wejść??
-Tak oczywiście. Wie pani co widać, że bardzo kocha pani swojego chłopaka.
- To nie jest mój chłopak... To znaczy Niall jest tylko moim przyjacielem
-Mhmm - mruknął i odszedł potakując głową i dziwnie się uśmiechając. Nie zwracając na niego większej uwagi weszłam do sali. Usiadłam na krawędzi łóżka Niall-a.
-Wiesz co Lenko, chciałbym Ci podziękować za wszystko, za to, że cały czas przy mnie byłaś, że ze mną rozmawiałaś, że śpiewałaś, że wierzyłaś we mnie...\
-Nialler nie ma za co..., ale obiecaj mi, że już nigdy czegoś takiego nie zrobisz....
-Obiecuję Ci Lenkoo...
-Ale tak w ogóle to skąd wiesz co ja robiłam przecież spałeś...
Niall się zmieszał, ale po dłuższej chwili zastanowienia odpowiedział:
-Mama mi wszystko opowiedziała...
-Ahaamm... Jak się czujeesz?
-Wiesz trochę sztywno.
-Brakowało mi Ciebie, brakowało mi tego Twojego poczucia humoru! Niall ja już pójdę, bo Ty musisz odpoczywać, jutro wpadnę...
-Nieee. Lenko zostań na noc. Błagammm...
-Ok. Tylko poczekaj chwilkę powiem wszystkim, że dzisiaj zostaję. Wyszłam z sali i powiadomiłam chłopców i Werkę, że zostaję u Niall-a. Harry już miał coś powiedzieć, ale w ostatniej chwili zamilkł. Wróciłam i usiadłam na "moim krzesełku" i wpatrzyłam się w okno... Myślaaałaaam, myślaaałaaam o mnie i o Harry'm. Może zbyt pochopnie podjęłam decyzję, może powinnam rozważyć nie tylko argumenty ZA, ale i PRZECIW, może powinnam poradzić się innych. .. Sama już nie wiem... Coraz bardziej wydaje mi się, że mie powinnam być z Harry'm... Nawet nie poczułam kiedy z moich oczu zaczęły płynąć dwie małe, słone kropelki, które zostawiły po sobie czarne ślady. Za nimi popłynęły koleejne.
-Lenko co się stało? - spytał zdezorientowany Niall
-Cieszę się, że już się obudziłeś - powiedziałam "załamanym głosem"
-Aahaaa i to takie łzy szczęścia??
-Taaak - przytaknęłam i wybuchnęłam płaczem.
-No chodź tu i mów co jest grane. Harry coś narozrabiał jak spałem?
-Niee Niall, ale odkąd leżysz w szpitalu zastanawiam się czy dobrze zrobiłam zgadzając się na związek z Harrym
-Dlaczego odkąd jestem w szpitalu??
-Bo Twój wypadek zmusił mnie do refleksji nad tym jak kruche jest życie, a raczej jak jest nieprzewidywalne. Jedna minuta, jedna sekunda może zmienić całe Twoje życie. Jedna zła decyzja może zniszczyć wszystko...
-Podaj przykład
-No więc kiedy zaczęłam chodzić z Harrym relacje między mną, a Tobą się tak jakby popsuły... Wniosek z tego taki, że związując się z niewłaściwą osobą ranisz pozostałych....
-Lenkooo nie mów tak!
-Dlaczeego? Przecież mówię prawdę...
-Nieee chyba Ci się coś przywidziało, bo ja nadal Cię... kochaam...
-Hmm ja Ciebie też mój przyjacielu i najlepszy doradco.
-No widzisz... Chyba zasłużyłem sobie na buziaka...
Pocałowałam go w policzek i znów usiadłam na krzesełku. Oparłam głowę na kołdrze Niall-a i zasnęłam...

****************************************************
No więc taka jest druga część... Czekam na opinie w komentarzach... Przepraszam za błędy, ale pisałam szybkoo... Nie obiecuję, ale postaram się wstawić rodział 9 w Sylwestra!!! ;* Pozdrawiam Was!!! A rozdział dedykuję Pauli mam nadzieję, że nadal czytaasz mojego bloga! ;) Dobrej nocki Kochani!!! Miłeeego czytaniaa!
                                                                                                               Leeenkaaa <3 *.*

22 sie 2013

Rozdział VIII cz.1


Na początku chciałabym przeprosić Was za to, że obiecywałam Wam chyba 2 razy, że napiszę tego i tego dnia, ale za każdym razem coś mi przeszkadzało. Nareszcie jestem wolna i już piszę rozdział...

***Weronika***

Obudziły mnie promienie słońca zaglądajęce przez okno. Usiadłam na krześle i się rozejrzałam... Wszyscy jeszcze śpią... Szczerze mówiąc to nie dziwi mnie ta cała sytuacja z Niallem. Od razu wiedziałam, że czuje Blondyn czuje coś do Lenki, ale nie myślałam, że to aż tak... Widać, że Lenka przejęła się wypadkiem. chyba już się domyśliła co jest grane. Lenka jest dla mnie jak rodzona siostra. Zawsze razem, od małego. Czy było wesoło, czy było smutno, ale zawsze razem.  Teraz chciałabym jej jakoś pomóc, ale nie mogę. Kiedy tak sobie myślałam, zauważyłam, że Lena się poruszyła. Po chwili otworzyła oczy i usiadła na krzesełku.

- Hej Słonko! Jak się czujesz? - spytałam
- Ujdzie w tłoku... No Werciu pomyśl jak może się człowiek, przez którego, może umrzeć niewinna osoba.
- Lena to nie przec Ciebie, najwidoczniej tak miało być.
- To znaczy, że on musiał mieć ten wypadek?
- Jakoś musiałaś się dowiedzieć, że Niall się w Tobie kocha...
- Ale jakim kosztem? Wolałabym być na jego miejscu.
- Dziewczyno uspokój się. Nie wygaduj takich głupot! Niall się obudzi rozumiesz i wszystko będzie jak dawniej...
- Nie Weruś, nic nie będzie jak dawniej. Nie będę mogła normalnie chodzić z Harrym bo będę wiedziała, że przez to ranię Nialla.
- Lenkoo Harry miał odwagę i wyznał swoje uczucia, Niall nie wyjawił swoich uczuć i myślę, że gdyby nie wypadek to w najbliższym czasie byś się o nich nie dowiedziała... Jesteś dziewczyną Harrego... Horan jest dużym chłopcem i będzie musiał jakoś to przetrwać...
-Ok. Skończmy temat, bo chłopcy się budzą...
-Dzień dobry - powiedział Lou - To co idziemy na śniadanko???
Chłopcy i ja sgodziliśmy się od razu, a Lenka stwierdziła, że nie jest głodna. Nie chciałam jej do niczego namawiać. Harry chciał coś powiedzieć, ale popatrzył tylko na Lenkę jakoś tak dziwnie posmutniał i przemilczał jej odmowę... Razem z chłopcami zeszliśmy do szpitalnego bufetu i zamówiliśmy śniadanko.

***Lena***

Nie mam pojęcia jak można jeść, kiedy ktoś bliski jest w takim stanie.... Nie wiem czy tylko ja się tym tak przejmuje. Tak sobie myślę, że chyba pójdę do Nialla. Jak pomyślałam tak zrobiłam... Weszłam do sali, usiadłam na moim stołeczku i powiedziałam:
- Cześć Nialluś... Czemu się nie budzisz?? Słońce ja wiem, że to trudne, ale błagam wróc do nas bo zwariuję. Chcę żebyś był już tu z nami... Źle mi bez Twojego ciągłego dowcipkowania, bez Twojego uśmiechu, bez Twoich błękitnych oczu. Wiesz, że Cię kocham i czekam na Ciebie.
Pogłaskałam go po policzku, pocałowałam w czoło i wyszłam napełniona jakąś pozytywną energią... Przed salą siedzieli chłopcy i Werką.
- Postanowiliśmy, że pojedziemy do domu, odświeżymy się, przebierzemy i wrócimy za kilka godzin - powiedział Harry, ale jakimś takim dziwnym, łamiącym się głosem. Chociaż było mi go bardzo żal bo pewna część mnie mówiła, że jest zmartwiony moim zachowaniem powiedziałam:
- Ja się stąd nie ruszam.
- Lenko rozumiemy, żę bardzo przeżyważ ten wypadek bo byłaś jego świadkiem, ale musisz pojechać do domu i się odświeżyć... - powiedziała Werka
- No, ale Niall zostanie samm... - nie dawałam za wygraną.
- Kochanie jest pod dobrą opieką - uspokajał mnie Harry - poza tym nie zostanie sam bo jest tu jego mama.
- No dobrzee...
Zebraliśmy się wszyscy i wyszliśmy ze szpitala. Wsiadłam do samochodu i się "wyłączyłam" tzn. nie słuchałam niczego innego tylko moich myśli. Nie wiem dlaczego, ale mam uczucie jakbym kochała Nialla nie tak po przyjacielsku, tak jakoś bardziej, ale nie tak jak Harrego... Może to tylko poczucie winy, ale nwm już sama nwm co się ze mną dzieje... Chciałabym, żeby wszystko byłoby jak dawniej, żeby Niall był tym samym, uśmiechniętym chłopakiem, z którym jadłam naleśniki i byłam w kinie jakiś tydzień temu...
- Lenkoo, Lenaaa... Heeej Ziemia do Leny! Jesteśmy przed domem.
Wysiadłam z samochodu i powoli poszłam do domu. Kątem oka zobaczyłam jeszcze jak Harry z zakłopotaniem patrzy na Werkę, a ona wzrusza ramionami. Poszłam do swojego pokoju, wyjęłam pierwsze lepsze, pasujące do siebie ubrania KLIK! i udałam się do łazienki. Weszłam pod prysznic. Jak fajnie było poczuć ciepłe krople na ciele. Czułam się, jakby prysznic zmywał wszystkie moje troski, wszystkie wspomnienia wczorajszego dnia, wszystkie przemyślenia... Lecz niestety po chwili błogiej ciszy i ukojenia usłyszałam dobijanie się do drzwi toalety.
- Zajęte! Wyjdę za 10 minut.
Szybko umyłam włosy i wyszłam spod prysznica. Zrobiłam "porządek" na mojej twarzy tj. usunęłam wczorajszy, rozmwzany przez łzy makijaż, ale nie trudziłam się z nakładaniem nowego. Owinięta w ręcznik wyszłam z łazienki i przebiegłam prze korytarz. Znajdując się już w pokoju, założyłam wybrane ciuchy i rzuciłam się na łóżko twarzą w poduszki i zaczęłam płakać i łkać... Przy reszcie i Niallu mogę udawać, że jestem silna, dzielna i daję sobie radę z tym wszystkim, ale kiedy jestem sama nie muszę się kryć. Jak bardzo bym chciała żeby teraz była obok mnie moja mama, która podeszłaby do mnie, usiadła obok mnie, a może nawet by się położyła, objęła mnie i powiedziałaby: "Wszystko będzie dobrze tylko poczekaj, a zaraz się ułoży", ale niestety nie ma jej przy mnie, a nawet jeśli by była to miałaby coś ważniejszego na głowie niż problemy córki... Nagle przestałam płakać, ponieważ w mojej głowie pojawiła się niezła myśl... Podbiegłam do szafki, za którą stała moja gitara. Wyjęłam ją i położyłam na łóżku. Z małego kuferka, stojącego pod biurkiem wyjęłam mojego uluionego białego misia z różowym szaliczkiem. To on w dzieciństwie był moim jedynym przyjacielem, który wysłuchiwał wszystkich moich problemów... Po chwili usłyszłam dźwięk mojego telefonu.
- Halo!?
- No hej słonko! Jesteście już gotowe??
- Ja tak, a Werka... nwm, a co jedziemy już - spytałam z nutką nadziei w głosie.
- Jeszcze nie, po prostu chcemy żebyście przyszły do nas na taki wcześniejszy obiad zanim pojedziemy do Nialla.
- Aha to ja przekaże Werce to przyjdzie, bo ja nie jestem głodna...
- Lena, do jasnej cholery nie możesz się głodzić przez głupi wypadek... yyyyyh...
- Jak możesz!? To Twój przyjaciel!!!
- Lenko ja... ja wiemm... ja nie chciałem tak powiedzieć... Przepraszammm
- Nie wiem jak Wronika, ale ja przyjdę... Poczekam na Was w domu.
- Jak chcesz! - rozłączył się
Przekazałam Werce informacje o obiedzie, wróciłam do pokoju, zamknęłam drzwi na klucz i położyłam się na łóżku. Nie wiem czy byłam wykończona całą tą sytuacją, czy "kłótnią" z Harrym, wiem tylko, że po chwili zasnęłam.

***Harry***

Zaczynam się denerwować... Lenka zachowuje się jakby to Niall był jej chłopakiem. Rozumiem widziała ten wypadek, ale dlaczego twierdzi, że to jej wina? Przecież... nie wepchnęła go pod ten samochód. Lenka jest wrażliwa owszem, no ale założę się, że gdyby to Zayn czy Lou miał wypadek, odpukać, to nie przejmowałaby się tak bardzo. Chociaż skąd ja to mogę wiedzieć znam ją od niecałych dwóch tygodni... Mam nadzieję, że kiedy Niall się obudzu wszystko wróci do normy... Dobra koniec z tym rozmyślaniem czas zająć się przygotowywaniem obiadu.


***Lena***

- Niall obudź się, obudź no! - łkałam wtulona w Blondyna.

- Słonko ja już nie śpie - usłyszałam cichy głos Nialla. Podniosłam głowę i nie mogłam uwierzyć w to co własnym oczom. Blondynek patrzył na mnie tymi swoimi błękitnymi paczadłami i uśmiechał się do mnie białymi zębami.
- O Bożeee... Niall, kochany Niall wrócił... Nigdy, ale przenigdy mi tak nie rób rozumiesz???
- Lenko, ale dlaczego się tak martwiłaś, przecież nie jestem dla ciebie kimś bliskim...
- No wieeeesz! Jesteś moim najlepszym przyjacielem i ja Cię kochamm...
- Chodź tu do mnie - powiedział, a ja przytuliłam się do niego...
- Och Lenko, Leeenkoo...

- Lena do jasnej Anieli wstawaj chyba, że nie chcesz jechać do Nialla - usłyszałam głos Werki i w tym samym momencie zrozumiałam, że przebudzenia Nialla po prostu było tylko pięknym snem...
No cóż trzeba wstawać przecież Niall tam na mnie czeka... Oby to był proroczy sen. Zabrałam gitarę i misia i byłam gotowa. Wyszłyśmy z domu, Werka zamknęła wszystkie trzy zamki, wsiadłyśmy do samochodu chłopaków. Nikt nie pytał po co mi te rzeczy, ale dla mnie to nawet lepiej. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Pobiegłam jak torpeda na drugie piętro. Weszłam do sali szybkim krokiem, ale zaraz tego pożałowałam bo przy Niallu była mama.
- Przepraszam, już wychodzę - powiedziałam
- Nie Lenko ja już pójdę. Wiesz co cieszę się, że jesteś taką dobrą przyjacióką Nialla
- Dziękuję
- No poeozmawiaj sobie z nim
Wykonałam mój rytuał tj. podeszłam do łózka, pogłaskałam Nialla po policzku i usiadłam na "moim" krzesełku.
- Heej Niall! Śniłeś mi się dzisiaj wiesz?? W moim śnie się obudziłeś, więc proszę Cię uczyń to jak najszybciej... Aaa mam dla Ciebie niespodziankę - położyłam obok głowy blondyna mojego misia. - To mój najlepszy przyjaciel, kiedy mnie nie będzie przy Tobie on dotrzyma Ci towarzystwa, a teraz jeszcze jedna niespodzianka. Pośpiewam Ci trochę to może moje fałszywe tony Cię obudzą...

1. Modlę się kroplami wspomnień, łez
Odkąd los zabrał mi Ciebie
Więcej nie ogrzeje mnie
Pełne ciepła twe spojrzenie
Zerwano życia nić
Została mi po Tobie pustka
Trudno mi bez Ciebie żyć
Jak słyszysz mnie to przyjdź

Ref.
I zabierz mnie stąd
Zabierz mnie do Siebie
Do Twoich rąk
Na bezpieczny ląd
Ląd

2. Już na zawsze będziesz w sercu mym
Będziesz gwiazdą na mym niebie
Każda myśl i każdy szept
Wszystko przypomina Ciebie
Od zimna cała drżę
Ze łzami w oczach czekam na sen
Może w nim zobaczę Cię
Jak słyszysz mnie to przyjdź

Ref.
I zabierz mnie stąd
Zabierz mnie do Siebie
Do Twoich rąk
Na bezpieczny ląd

Zabierz mnie stąd
Zabierz mnie do Siebie
Do Twoich rąk
Tam gdzie jest mój dom
Gdzie jest mój dom
_

Nie płacz ja przecież jestem tam gdzie Ty
W powiewie wiatru i mgły
Ja, żyję przy Tobie w codzienności tych dni
W każdym spojrzeniu chwil
Popłynę kiedyś z Tobą na drugi brzeg
Pokażę świat bez łez
Lecz, To jeszcze nie jest ten czas
To nie jest ten dzień
 Więc śnij swym snem...


Może śpiewałabym dalej gdyby nie pukanie do drzwi i ich skrzypnięcie. Odwróciłam się i zobaczyłam Werkę.

- Nie chcę Ci przeszkadzać, ale my też chcemy się zobaczyć z Niallem

- No to wchodźcie...
Weszli wszyscy na raz, a ja usunęłam się z moją gitarą w kąt.
- No cześć stary! Wstawaj już, bo pusto w domu bez Ciebie - zaczął Lou.
- I jedzenie jakoś tak powoli znika - dopowiedział Harry - a ja zaczęłam się uśmiechać pod nosem
- No i ogólnie, nudzi nam się bez Ciebie i Twoich żartów - powiedział Zayn
- Więc mamy nadzieję, że słyszysz nasze prośby i błagania i już niedługo wrócisz do nas  - Liam
- Niall powiem Ci tylko, że wszystko co ja chciałam Ci powiedzieć zostało zawarte w słowach chłopców i Lenki więc ja się dołączam... - powiedziała Werka.
Wszyscy znaleźli jakieś miejsce dla siebie i "rozmawiali" z Nialllem, a ja odpłynęłam myślami gdzie indziej.
Po jakichś dwóch godzinach wyszliśmy. Pewnie zostalibyśmy w szpitalu, przed salą gdyby nie pani Horan - powiedziała, że dzisiaj mamy wracać do domu. Niechętnie poszłam do samochodu. Wróciliśmy do domu. Ja udałam się do pokoju - oczywiście bez kolacji. Położyłam się na łóżki i rozmyślając nad tym co się ze mną dzieje - zasnęłam...

*** Narracja trzecioosobowa***

 Mijały dni... Cały świat już wiedział o wypadku. Lena codziennie była przy Niallu, rozmawiała z nim, śpewała, ale z każdym dniem stawała się coraz bardziej smutna. Podczas drugiego tygodnia Lena takjakby osłabła. Przychodziła do Nialla, ale nie miała już tych świecących oczu i tego promiennego uśmiechu. Trzeci tydzień przyniósł jeszcze gorsze rezultaty Niall nadal się nie budził, a Lenka zaczęła wątpić, że w ogóle się obudzi. Pod koniec czwartego tygodnia Lenka przestała wierzyć... I można powiedzieć, że dzięki temu Niall się obudzi tak jakby chciał jej pokazać, że nie miała racji wątpiąc w niego...


*************************************************

Baaaardzoo Was przepraszammmm... Dziękuję za wytrwałość moim czytelniczkom... Mam nadzieję, że się spodobaa... Rozdział dedykuje Pauli!!! Aaa i przepraszam za błędy... Kocham i pozdrawiammm no i jeszcze raz przepraszam za spóźnienie.... :****

9 sie 2013

INFORMACJA!!!

Hejjoo!!! sorki dziewczyny, ale nie mogę dodać rozdziału ponieważ mam bardzo dużo roboty... :/ Obiecuje teraz już na 100%, że rozdział pojawi się 19 i będzie dłuugi, żeby Wam wynagrodzić to czekanie ;*** Pozdrówka dla Was, a szczególnie dla Pauli, bo ona wprowadza życie w tą stronkę!!! :*** Kocham i Pozdrawiam!!! Lenaaa :)

PS. Napewno już widziałyście, ale tak na poprawienie humorów i jeszcze większe przeprosiny ode mnie! http://www.youtube.com/watch?v=o_v9MY_FMcw